środa, 22 marca 2017

"Zmierzch" oraz "Życie i śmierć" Stephanie Meyer


Autor: Stephanie Meyer

Tytuł: Zmierzch | Życie i śmierć. Zmierzch opowiedziany na nowo

Ilość stron:
~ 416
~792

Wydawnictwo: Dolnośląskie

Moja ocena:
~10|10
~8|10





Śmierć jest łatwa, prosta, życie jest trudniejsze.


Kto nie zna Stephanie Meyer i jej sławetnej serii o wampirach. Urodziła się w Connecticut i unika rozgłosu, o jej życiu prywatnym wiemy tak naprawdę niewiele. Ta 44 letnia kobieta jest autorką nie tylko serii Zmierzch, ale także Intruza oraz Chemika.

Prawda jest taka, że ludzie mają pewną wspaniałą cechę. Zmieniają się.

Zabrałam się za „Zmierzch” ponieważ poleciła mi go przyjaciółka, nigdy jakoś nie przepadałam za historią Belli i Edwarda, ale filmy oczywiście widziałam i już mówię, że nigdy więcej czegoś takiego nie zrobię. Tu mam na myśli, że najpierw książka, a potem film. Zakochałam się w powieści i nawet dla porównania znów obejrzałam ekranizację i myślałam, że coś ze mną nie tak skoro tak bardzo broniłam się przed książką. Oczywiście większość akcji odgrywa się w Forks, do którego Bella się przeniosła i przyznaję, że mogłabym tam mieszkać, gdyby nie ciągłe ulewy. Gdy spotyka Edwarda wszystko się komplikuje, ale wie, że chłopak skrywa nie lada sekret i się nie myli. Opisy bohaterów i otoczenia są niezwykle barwne i bardzo wpływają na wyobraźnię, autorka stawia na szczegóły co tylko ułatwia przeniesienie się do świata książki. Przyznaję, że momentami Edward trochę mnie irytował, bo tak bardzo chciałam żeby się pocałowali, ale on cały czas ją odtrącał. Z niewiadomych mi powodów moją ulubioną postacią wcale nie jest Edward czy Bella, ale Rosalie, choć w książce jest jej tak mało to bardzo, bardzo lubię jej temperament. Moja wyobraźnia była najbardziej pobudzona, gdy byłam w połowie książki i zastanawiałam się co by było gdyby… Ach, który czytelnik nie marzy o tym aby dowiedzieć się co by było gdyby bohaterka postąpiła tak czy inaczej. Stephanie pisze barwnie i niezwykle lekko. Jej pióro czyta się szybko i przyjemnie, działa stymulująco na wyobraźnię, o której wspominałam już wyżej.

Nie martw się, już niedługo wrócę, żebyś za bardzo się nie stęskniła.
Zaopiekuj się moim sercem - Zostawiłem je przy Tobie.

Z racji tego, że miałam egzemplarz „Zmierzchu” połączony z „Życiem i śmiercią. Zmierzch opowiedziany na nowo” to recenzja będzie dłuższa. Od razu po skończeniu pierwszej części opowieści o Edwardzie i Belli wzięłam się za drugą stronę i przyznaję, że czytanie na początku szło mi mozolnie, ponieważ było wręcz przepisane ze „Zmierzchu” , ale potem zaczęły się zmiany. Wyjaśniono sprawę Volturi, o których nawet nie wspomniano w pierwszej części serii, ale także zmienił się bieg wydarzeń, muszę przyznać, że byłam wielce zaskoczona takim obrotem spraw, niemniej jednak tak średnio mi się podobało. Jednak bardziej podobał mi się „Zmierzch”, ta doza tajemniczości z całą pewnością wyjdzie nam lepiej niż zbyt wiele informacji.

Ci nocni mecenasi sztuki, o których ci opowiadałam? Nazywają się Volturi i są... jakby tu ich określić... czymś w rodzaju policji w naszym świecie.

Reasumując,
Od zawsze uwielbiałam romantyczne powieści, a jak dochodzą do tego postacie nadnaturalne to jestem w niebie, lekkie pióro autorki to ogromny plus, który tylko skłania po jej kolejne dzieła. Historia Belli i Edwarda oraz Beau i Edythe była naprawdę ciekawa i wciągająca, taka powieść, a raczej dwie są idealne na pierwsze wiosenne dni. Stephanie Meyer ma u mnie ogromny plus za wykreowanie tak fantazyjnego i tajemniczego świata, do jakiego wprowadza nas „Zmierzch”, a barwne i ciekawe postacie sprowadzają się do ogromnego sukcesu, który już odniosła. Żałuję, że nie sięgnęłam po to wcześniej, bo przyznaję, iż Bella i Edward zapadli mi głęboko w pamięć i naznaczyli piętnem fana. Tak więc polecam i bardzo bym się ucieszyła, gdybyście zostawili parę komentarzy.

Przynajmniej miałem oddać życie za kogoś innego, za kogoś, kogo kochałem. To bez wątpienia dobra śmierć. Szlachetna. Znacząca.
Pozdrawiam, Sara ❤

8 komentarzy:

  1. Czytałam kiedyś, nawet wszystkie części, ale średnio mi się podobało. Książka wciąga, to fakt, ale znudziła mnie przewidywalność i wyidealizowana postać Edwarda. Ogólnie czytadło takie mocne 2/10.
    PS. Też uwielbiam Rosalie.
    Klara z krysiaklaraiksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, Edzia trochę zrobili zbyt dobrze, ale i tak wyobrażenie go sobie było lepsze niż narzucony wygląd w filmie.
      Tak Rosalie to jedyna w miarę naturalna postać, która wręcz nienawidzi tego kim się stała.

      Usuń
  2. Czytam wszystkie części i podobały mi się . Nie aż tak by wracać do nich lecz mam mile wspomnienia i emocje .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno, gdy czyta się książkę po raz drugi odkrywa się nowe historie zapisane na tych samych kartach ;)

      Usuń
  3. Wszystkie części Zmierzchu obejrzałam, ale książki jest nie czytałam co muszę nadrobić. Tylko nie wiem czy jest u bibliotece. Powiem ci, że filmy mi się bardzo podobały, lecz kiedyś nie wiedziałam, że jest oparte na książce. No cóż ale wtedy nie byłam taką fanką książek jak teraz :D i muszę wszystko po nadrabiać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że też tak podchodziłam do tego, ale książka to ogromne morze w porównaniu do suchej pustyni filmu :D

      Usuń
    2. Właśnie dlatego chcę przeczytać książkę i mam nadzieję, że w niedługim czasie uda mi się to zrobić :D

      Usuń
    3. Życzę miłej lektury ^^

      Usuń

Komentując zostawiasz po sobie niezmywalny ślad i przy okazji motywujesz do działania. Zostaw w komentarzu adres swojego bloga, na pewno odpowiem :)